Ponownie czułam, że Morfeusz chwyta mnie w swoje ramiona. Jeszcze chwila Riley, dasz radę nie zasypiać, porusz się!
- Mówiłam ci, żebyś nazywała mnie ciocią, tak będzie milej. - Nie wiedziałam kto wypowiedział to zdanie, w każdym razie nie miałam nawet czasu się zastanowić, bo znów zasnęłam.
Nagle gdzieś za nami rozległ się przeraźliwy huk, usłyszałam też intensywne zgrzytanie metalu o metal.
- O kurwa!- Tata nie był w stanie zapanować nad bluźnierstwem. Puścił pod nosem siarczystą wiązankę, skręcił gwałtownie i dopiero teraz udało mi się dostrzec zderzające się za nami samochody. Coraz bliżej.
- Szybciej! - Wykrzykiwała mama, panicznie mocując się z pasem. Boże, czy ona go nie zapięła?!
Zarejestrowałam jeszcze moment w którym ojciec uderzył w drzewo.
- Riley?! - Poczułam jak ktoś szturcha mnie w ramie. - Boże ciociu poruszyła się! - Tym razem głos Klementyny był nie do zniesienia. W głowie mi huczało, cały czas słyszałam odgłos uderzania samochodem w drzewo.
-Cicho bądź.- Wychrypiałam.
W samochodzie jechali w czwórkę. Wyszły z tego we dwie, Riley i Melania, siostry które wraz z młodszą Klementyną po wydarzeniach z tego tragicznego dnia zaczynają nowe życie, pełne niesprawiedliwości, ograniczeń i bólu, życie w domu dziecka.
Po tragicznej utracie matki, dziewczyny próbują odnaleźć się w nowym środowisku. Ojciec nadal się nie wybudził, a czekanie zamienia się w mękę.
Wszystkie zmuszone są do przystosowania się do życia w środowisku, w którym nigdy nie pomyślałyby się znaleźć. Środowisku, gdzie twoje zdanie się nie liczy, wychowawcy mają w dupie twoje problemy a władze, mają silniejsi.
Jak bardzo wpłynie na dziewczyny nowe środowisko? Co się zmieni a co zostanie takie same? Kto stanie na ich drodze, kto je zrani a kto pomoże?
Jeśli interesuje cię ich los, zapraszam. Ostrzegam tylko! Historia ta w dużej części inspirowana jest życiem pewnych bliskich mi ludzi, po części też moim. Wiele doświadczeń dziewczyn, będzie historiami na faktach, zwłaszcza zasady panujące w domu dziecka i podejście wychowawców do wychowanków. Jeśli jesteś zbyt wrażliwa/y na ludzkie cierpienie - lepiej tu nie zaglądaj!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz